Jeden z moich klientów powiedział kiedyś: „Umowy nie zawiera się na czas pokoju, a na czas wojny„. Trochę katastroficzne stwierdzenie, ale oddaje sedno tego, o czym powinniśmy pamiętać. Tym bardziej, że „podpisując umowę” wychodzimy z założenia, że będzie ona chroniła nasze interesy, albo przynajmniej zminimalizuje ryzyka związane z transakcją, w ramach której jest ona negocjowana, a następnie podpisywana.
Jeżeli chcemy, aby umowa stanowiła kluczowy element strategii biznesowej – pozwalający na skuteczne zarządzanie ryzykiem i chroniący firmę przed stratami oraz sporami sądowymi to przygotowywanie jej projektu nie może się opierać na przysłowiowym „copy & paste”. Opracowanie projektu umowy pod konkretną transakcję lub kategorię transakcji to proces, który powinno zostać poprzedzone diagnozą sytuacji prawnej i faktycznej klienta, a także analizą okoliczności transakcji, w której umowa ma być wynegocjowana i podpisana.
Ten sam mechanizm powinien poprzedzać wprowadzenie dokumentacji umownej i jej wdrożenie do bieżącej działalność przedsiębiorstwa – o ile nie chcemy mieć kolejnego „regulaminu” wiszącego na stronie lub przesyłanego emailem.
Krok pierwszy – rozmowa z klientem o jego sytuacji …
Zastanów się: ile razy zdarzyło Ci się poprosić znajomego prawnika o podesłanie „gotowego” wzoru umowy? Co do zasady, samo dążenie do uproszczenia procesu zawierania umów poprzez korzystanie z dokumentacji opartej na wzorach jest słuszne. Ale… zawsze jest jakieś „ale”.
Nie każda umowa – czy to sprzedaży, dostawy, czy najmu – jest taka sama, szczególnie gdy różnią się same transakcje. Pół biedy, jeśli wzory umów „krążą” pomiędzy działami w ramach jednego przedsiębiorstwa. Gorzej, gdy słynna metoda copy & paste stosowana jest pomiędzy różnymi firmami, wówczas ryzyko niedopasowania zapisów rośnie wielokrotnie.
Dlatego najważniejsza jest rozmowa o celach transakcji, potrzebach i faktyczno-prawnej sytuacji klienta. Dlaczego?
Po pierwsze, odpowiedz sobie na pytanie: czy każda transakcja w Twoim przedsiębiorstwie jest taka sama? Jeśli chcesz skopiować umowę dostawy, sprzedaży, dzieła czy najmu, to czy rzeczywiście za każdym razem identyczne będą:
- cel zawarcia takiej umowy
- zasady ustalania ceny, wynagrodzenia albo czynszu,
- terminy realizacji albo wykonania umowy bądź okres, na jaki umowa zostać zawarta,
- ryzyko wystąpienia opóźnień w realizacji umowy czy też ryzyko jej niewykonania umowy
- ryzyko wystąpienia wad, konieczność ponoszenia odpowiedzialności gwarancyjna lub z tytułu rękojmi
- a nawet Twoja rola w transakcji – jako dostawcy czy odbiorcy, kupującego czy sprzedającego, wykonawcy czy zamawiającego, najemcy czy wynajmującego?
Zapewniam Cię: co do zasady nie. Każda transakcja ma swoją specyfikę i ryzyka. I te wszystkie elementy powinny się znaleźć (lub powinny zostać celowo przemilczane) w umowie.
Jakie jest ryzyko nieuwzględnienia odmienności transakcji?
Wyobraźmy sobie sytuację, w której członkowie Twojego zespołu „wymieniają się” projektem umowy w ramach której, w jednej transakcji Twoja firma zamawiała coś od Twojego kontrahenta i występuje jako odbiorca towarów, a w innej – ma obowiązek dostarczyć towar i pełni rolę dostawcy.
W obu przypadkach mamy do czynienia z umową dostawy, ale rola Twojej firmy może być zupełnie inna. Inaczej patrzysz na kontrakt jako odbiorca, a inaczej jako dostawca – ponieważ chronisz inne interesy. Dlaczego?
- Terminowość i płatność – jako odbiorca będziesz przede wszystkim oczekiwał terminowej realizacji dostaw. Z kolei jako dostawca Twoim priorytetem będzie terminowa zapłata ceny. Jeśli jednak, będąc dostawcą, posłużysz się umową przygotowaną wcześniej dla roli odbiorcy, możesz nieświadomie narzucić sobie niekorzystne kary umowne.
- Stabilność ceny – odbiorca dąży do tego, by cena była stała i niezmienna. Dostawca, szczególnie przy dłuższych kontraktach, będzie chciał wprowadzić mechanizmy dostosowania ceny do warunków rynkowych – np. zmieniających się kosztów surowców, wysokości ceł czy innych czynników wpływających na cenę.
- Ryzyko wad – odbiorca będzie zainteresowany jak najszerszym zakresem uprawnień w razie wad towarów. Dostawca przeciwnie – będzie starał się je ograniczyć. Co więcej, ryzyko wystąpienia wad nie jest takie samo dla każdego produktu, więc czasem warto się zastanowić, czy w ogóle opłaca się (a jeżeli tak, to w jakim celu) prowadzić negocjacje o szczegółowe zapisy w tym zakresie.
- Udział podmiotu zagranicznego w transakcji – inaczej będzie wyglądała umowa zawierana z podmiotem polskim, a inaczej, gdy drugą stroną umowy jest podmiot zagraniczny. Prawo właściwe do umowy, jurysdykcja krajowa sądów, to elementy, których nieuwzględnienie (np. poprzez dokonanie wyboru prawa lub jurysdykcji, lub ich przemilczenie z taktycznego punktu widzenia) na etapie negocjowania umowy, może słono kosztować na etapie realizacji.
Krok drugi – rozmowa z klientem o jego potrzebach…
Niby oczywiste, ale nie do końca. Niejednokrotnie podczas rozmowy z klientem, jeszcze przed rozpoczęciem prac nad projektem umowy – okazuje się, że charakter lub typ planowanej transakcji różni się od tego, co klient pierwotnie zakładał. Dotyczy to zwłaszcza przedsięwzięć rozłożonych w czasie – np. dostaw towarów według kilku- lub nawet wieloletniego harmonogramu bądź transakcji wymagających wcześniejszej analizy prawnej przedmiotu sprzedaży/dostawy, czy też przewidujących zewnętrzne finansowanie transakcji.
W praktyce okazuje się, że rozmowy z klientem często prowadzą do wniosku, iż bezpieczniejszym i korzystniejszym rozwiązaniem jest np.:
- zawarcie umowy ramowej, w której będą składane zamówienia zgodnie z szacowanym harmonogramem, a nie umowy dostawy – aby zabezpieczyć się przed fluktuacją czynników cenotwórczych np. przed wahaniami cen surowców, czy wzrostem ceł,
- zawarcie umowy przedwstępnej zamiast od razu „ostatecznej”, i to nie tylko w obrocie nieruchomościami,
- zawarcie umowy najmu zamiast klasycznej umowy dostawy lub sprzedaży – bo w wielu sytuacjach najem (np. w modelach typu tooling czy build-to-suit) może być atrakcyjniejszym rozwiązaniem zarówno dla producenta, jak i nabywcy, szczególnie przy chęci zwiększania sprzedaży lub optymalizacji inwestycji.
To tylko trzy przykłady. W rzeczywistości okoliczności mających wpływ na dobór modelu i typu umowy jest znacznie więcej.
Krok trzeci – pozycja negocjacyjna klienta
To element, który niestety często bywa pomijany przez prawników przy opracowywaniu projektów umów. Tymczasem uważam, że rozmowa o pozycji negocjacyjnej klienta jest absolutnie niezbędnym etapem przygotowań.
Pamiętajmy – „papier przyjmie wszystko”. Pytanie tylko, czy nasz potencjalny kontrahent również? Ile razy zdarzało się, że umowa „przekopiowana” z innego wzoru lub przygotowana bez uwzględnienia pozycji negocjacyjne już po pierwszej rundzie negocjacji została w połowie wykreślona? Ile razy wprowadzenie kar umownych nie miało sensu, bo druga strona reagowała alergicznie na samą wzmiankę o „karaniu”? A ile razy rozważałeś, że właśnie kara umowna może posłużyć nie do karania drugiej strony, lecz do ograniczenia własnej odpowiedzialności odszkodowawczej – co w wielu sytuacjach jest możliwe?
Właśnie dlatego tak istotne jest ustalenie z klientem, na co realnie można sobie pozwolić w negocjacjach. Taka informacja wskazuje nam nie tylko, jak trudne będą rozmowy, ale przede wszystkim jakie kwestie powinniśmy w ogóle ująć w projekcie umowy, aby negocjacje kwestii prawnych skrócić do minimum.
Nie chodzi przy tym o bezrefleksyjne pomijanie zapisów, które mogą stać się „dealbreakerem”. Chodzi o świadome zarządzanie treścią dokumentu – tak, aby nie skupiać uwagi kontrahenta na elementach, które niepotrzebnie zaostrzą spór albo wywołają zbędną dyskusję.
W praktyce może to prowadzić do sytuacji, w której świadomie przygotowujemy prostą, jedno- czy dwustronicową umowę, opierając się na zasadzie, iż w sprawach nieuregulowanych w niniejszej umowie stosuje się przepisy kodeksu cywilnego. To wystarczy, bo znając przepisy i wiedząc, co dla klienta najważniejsze, potrafimy świadomie zbudować dokument bez zbędnych, konfliktogennych zapisów.
Krok czwarty – przygotowanie projektu umowy
Dopiero przejście przez wcześniejsze etapy pozwala na opracowanie umowy, która jest zindywidualizowana i rzeczywiście dostosowana do potrzeb klienta oraz specyfiki transakcji, jaką ma zabezpieczać.
Ten sam mechanizm powinien być stosowany przy tworzeniu dokumentacji umownej wraz z formularzami umów. W takim przypadku konieczne jest jednak uwzględnienie również organizacji pracy działu sprzedaży czy działu administracyjnego, które obsługują proces zawierania umów w przedsiębiorstwie. Dzięki temu możliwe jest częściowe zautomatyzowanie procesu – przy jednoczesnym zachowaniu indywidualnych potrzeb, celów biznesowych i pozycji klienta na rynku.

Mateusz Mrzygłód
E-mail: m.mrzyglod@artelegal.pl
Tel: +48 504 794 130
Partner zarządzający, radca prawny specjalizujący się doradztwie prawnym w branży produkcyjnej, nieruchomości komercyjnych i inwestycji budowlanych. Doradza swoim klientom w zakresie umów handlowych, dokumentacji sprzedażowej, w szczególności o charakterze transgranicznym, które nie mają dla niego żadnych tajemnic.









